safety.stoczniowy.pl

twoje źródło informacji

Czy rolnictwo podwodne to droga naprzód?

Rosnący popyt na żywność oraz negatywne skutki zmian klimatu dla rolnictwa wymagają nowych rozwiązań. Korzyści z uprawy hydroponicznej są dobrze zbadane, ale czy dno oceanu może wyżywić nas wszystkich?

Na swojej powierzchni Riwiera Włoska, z piaszczystymi plażami i wielobarwnymi parasolami, rzadko kojarzy się z uprawą warzyw. Ale tuż przy wybrzeżu Zatoki Noli w Ligurii, zaledwie kilka metrów pod powierzchnią lazurowych wód, znajduje się tajemniczy ogród. Przypominając coś z filmu science fiction, zielone produkty szybko rosną w akrylowych strąkach, które żyją 10 metrów pod wodą. Choć brzmi to jak futurystyczny film, Nemo’s Garden może być oknem na przyszłość zrównoważonego rolnictwa.

Minęła dekada, odkąd Sergio Gamberini, włoski założyciel firmy zajmującej się sprzętem nurkowym Ocean Reef i prezes Ocean Reef Group, zastanawiał się, czy mógłby połączyć swoją pasję do nurkowania i ogrodnictwa, uprawiając pod wodą bazylię. Aby odpowiedzieć na własne pytanie, Gamberini zbudował pojedynczą biosferę zakotwiczoną na dnie oceanu i, ku jego zaskoczeniu, udało mu się wyhodować przyzwoity plon. W ciągu ostatnich dziesięciu lat Nemo’s Garden rozrósł się do sześciu podwodnych biosfer, z których każda wyposażona jest w 10-metrowe spiralne rurki zawierające 60 rozsadników, na których obecnie rosną różnorodne produkty – od truskawek po tytoń.

„Zaczęło się jako eksperyment warsztatowy” — mówi syn Sergio, Luca Gamberini , który pełni funkcję wiceprezesa ds. sprzedaży i marketingu w tym ambitnym przedsięwzięciu. „W tym roku nawiązaliśmy współpracę z firmą Siemens, która zapewni nam ogromne przyspieszenie w zakresie cyklu innowacji i da nam możliwość zwiększenia skali projektu. Doszliśmy teraz do punktu, w którym można to skomercjalizować”.

Wierzymy, że alternatywy dla tradycyjnego sposobu uprawy mogą zmniejszyć zanieczyszczenie i emisję CO2. Luca Gamberini, wiceprezes ds. sprzedaży i marketingu, Ocean Reef

Wraz z rozwojem projektu, jego cel wykracza poza czystą ciekawość. „Tradycyjne rolnictwo, które samo w sobie nie jest w stanie zapewnić ludziom żywności na pełną skalę, ma ukryty koszt – koszt środowiskowy – który po prostu nie jest wliczony w cenę” – mówi Gamberini. „Wierzymy, że alternatywy dla tradycyjnego sposobu rolnictwa mogą zmniejszyć zanieczyszczenie, emisje CO2, ingerencję w tereny miejskie, a co za tym idzie, zmniejszyć intensywne użytkowanie naszych bardzo ograniczonych gruntów ornych”.

Ogromne dno oceanu może zapewnić rolnikom ogromny obszar lądowy, który obecnie pozostaje niewykorzystany. „Gdybyśmy mieli dostęp tylko do niewielkiego procentu, byłby to niesamowity wzrost pod względem powierzchni dla rolnictwa”, mówi Gamberini. „A jeśli uprawiamy uprawę hydroponiczną, robimy to w sposób zrównoważony i odpowiedzialny, jak tylko możemy”.

Czy uprawa hydroponiczna jest odpowiedzią?

Ponieważ zmiany klimatyczne, zużycie wody, erozja gleby i rosnące zapotrzebowanie na żywność bardziej obciążają tradycyjne rolnictwo, często stosowanym rozwiązaniem jest uprawa hydroponiczna.

Hydroponika ma przewagę nad uprawami polowymi, ponieważ zamiast używać gleby do odżywiania roślin, rośliny są karmione wodą bogatą w składniki odżywcze, którą można poddać recyklingowi i wielokrotnie wykorzystywać. W tym procesie rolnictwo hydroponiczne i wertykalne zużywa około 98% mniej wody i 99% mniej ziemi, jednocześnie produkując ponad 200 razy więcej plonów niż tradycyjne rolnictwo.

Dlaczego więc nie wszyscy uprawiamy hydroponicznie?

To złożone rozwiązanie złożonego problemu, mówi dr Kellie Walters badająca fizjologię roślin na Uniwersytecie Tennessee. „W przypadku produkcji w kontrolowanym środowisku, takiej jak szklarnie i farmy pionowe, główną zaletą jest to, że można bardzo precyzyjnie kontrolować środowisko uprawy, aby wywołać dowolną reakcję rośliny” — wyjaśnia Walters, którego badania koncentrują się na manipulowaniu środowiskiem uprawy, aby poprawiają plon i smak.

„Możemy na przykład zmienić intensywność światła i drastycznie zmienić smak bazylii lub wartość odżywczą sałaty lub jarmużu” — kontynuuje.

Ale chociaż prawdą jest, że kontrolowane środowisko może przynieść szybsze i w wielu przypadkach lepsze produkty, uprawa hydroponiczna nie jest rozwiązaniem uniwersalnym. „Mimo że uprawa hydroponiczna rośnie, nie jest to dominująca forma produkcji naszej żywności, ponieważ wiąże się to z dużo większymi nakładami i kosztami operacyjnymi”, mówi Walters. „Jeśli uprawiasz produkty na zewnątrz, w polu, koszty wejściowe są znacznie mniejsze”.

Gamberini mówi, że bazylia produkowana w Nemo’s Garden ma bardziej intensywny smak niż wszystko, co rośnie nad ziemią. „Widzieliśmy, jak przytrafia się to wielu gatunkom roślin – od fasoli po truskawki, od stewii po zioła lecznicze i kulinarne”, mówi. Jednak produkty uprawiane w Nemo’s Garden obecnie kosztują około dziesięć razy więcej niż tradycyjnie uprawiane warzywa.

Rolnictwo poprawiające biosferę morską

Bezpośrednim celem projektu badawczego takiego jak Nemo’s Garden nie jest wyżywienie mas, ale zbadanie zasobooszczędnego modelu rolniczego, który może przynieść korzyści wykraczające poza ekologiczne. „Ostatecznie, zainstalowanie czegoś tak przełomowego jest szansą na stworzenie gospodarki o obiegu zamkniętym. Tworzysz alternatywny rynek pracy”, mówi Gamberini.  

Kolejną zaletą upraw hydroponicznych, zarówno naziemnych, jak i podziemnych, jest geograficzne zróżnicowanie upraw i produktów. „Wiele upraw ma bardzo wąskie lokalizacje geograficzne, w których są uprawiane, i jeśli możemy geograficznie zdywersyfikować produkcję, to dobrze” – mówi Walters. „Aby to zrobić na obszarach, które być może nie mają największej gleby, opcją jest produkcja hydroponiczna”.

Mimo że uprawa hydroponiczna rośnie, nie jest to dominująca forma produkcji naszej żywności ze względu na koszty nakładów i koszty operacyjne. Dr Kellie Walters, Uniwersytet Tennessee

Największym wyzwaniem dla każdej globalnej branży jest jej wpływ na środowisko, w szczególności na ekosystem morski, który już teraz stoi przed kilkoma wyzwaniami. Dzięki wykorzystaniu wody uzyskanej w wyniku odsalania wody morskiej i uprawie roślin bez gleby i pestycydów, ślad pozostawiony przez projekt to głównie pozostałości biologiczne z roślin.

W przypadku Nemo’s Garden, ich projekt miał nawet nieprzewidziany plus: 150% wzrost populacji morskiej, która uczyniła biosferę swoim domem. „Z tego, co widzieliśmy i badaliśmy nasz wpływ na środowisko, nic nie było obecne na dnie oceanu, kiedy instalowaliśmy biosfery”, potwierdza Gamberini. „Teraz tętni życiem”.

Jednak Gamberi doskonale zdaje sobie sprawę z pułapek komercjalizacji. „Wszystko, co robimy na większą skalę, może być destrukcyjne. Redukcja kosztów ma swoje żniwo”, mówi. „Myślę, że odpowiedzialność pochodzi z firmy. Firmy muszą być zachęcane do robienia wszystkiego, co w ich mocy, w sposób etyczny i przejrzyste. Wszyscy powinniśmy wykonać swoją część.

źródło: Wartsila

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

POZOSTAŁE ARTYKUŁY

Admin

Dwie akcje ratownicze na Bałtyku

19 i 20 czerwca załogi śmigłowców ratowniczych Mi-14PŁ/R i W-3WARM Anakonda ewakuowały pasażerów wycieczkowca oraz

Admin

Z sercem na pokładzie

W czwartek (9.06) załoga samolotu transportowo – desantowego M28B z 43. Bazy Lotnictwa Morskiego wykonała